wiele odmian ekologii

Całkiem sporo produktów a nawet jakiś znikomy procent wnętrz określa się etykietką „ekologiczne” ale w naszym dziwnym świecie ekologia ekologii nie jest równa.
Dziś myślę sobie, że być może jest jej tyle odmian ile nas samych, każdy bowiem osobiście wyrabia sobie pojęcie co to znaczy, zdobywa wiedzę lub też nie, wyciąga wnioski, kształtuje własne stanowisko. To dobrze, że jesteśmy różni! Zawsze mamy się od kogo uczyć i sami możemy dzielić się swoją wiedzą z innymi. Jednak czasem wściekam się na kłamstwa i nadużycia kryjące się pod tym słowem, czasem wściekam się bardzo.

Z jakimi definicjami ekologii/ ekologicznych produktów możemy się spotkać?

Rysunek1bRysunek2bRysunek3bRysunek4bRysunek5bRysunek6b

Najbardziej zadziwiającym dla mnie zjawiskiem jest kiedy „ekologiczne” pada w jednym z tych obszarów, pozostałe nonszalancko ignorując. Sklepy będą zasłaniać się eko foliówkami, podczas gdy rozsądniej byłoby gdybyś zabierał na zakupy własną torbę, najlepiej płócienną.
Kiedy widzę na Pinterescie szalone ludzkie pomysły na recykling: przekształcenie starej opony w stolik kawowy czy wysiewanie nasionek w butelkach PET to ta ignorancja mnie poraża. Opona, nawet oklejona sznurkiem nadal pozostaje pełna toksyn, plastik zawsze będzie plastikiem.

Szalenie ekologiczne są też wnętrza obłożone po sufit płytą wiórową, mimo że do klejenia płyty używa się szkodliwego formaldehydu.
W latach dziewięćdziesiątych, jako smarkula, prowadziłam przypadkową rozmowę z moją ukochaną babcią, która podchwyciła wtedy nowo zasłyszane w mediach słowo. Rozmawiałyśmy o meblach. Według niej, drewniane meble były właśnie „ekologiczne” a ja, buntująca się przeciw całemu światu, orzekłam, że „wcale nie”. Przecież do ich produkcji ścięto drzewa, zniszczono więc przyrodę. Plastikowe mebelki wydawały mi się znacznie bardziej rozsądne. W tamtych latach nie wiedzieliśmy nic o szkodliwości tworzyw sztucznych, więc w zasadzie- mój tok rozumowania był całkiem poprawny. Problem w tym, że mimo iż wiedza stała się tak dostępna, my nadal nie zadajemy sobie pytań, nie zastanawiamy się nad kryteriami, łatwo dajemy się nabrać na green washing.

Dla mnie biodegradowalność to tylko mniejsze zło, mniejsze od zła ogromnego, eko- marki rzadko budzą zaufanie… Recykling jest fajny, o ile jest sensowny (prawie nigdy na dużą skalę), naturalne materiały zawsze wygrywają ale warto wystrzegać się egzotycznego drewna czy oleju palmowego:)
Jaka jest Twoja definicja?